Gdy ksiądz przestaje być posłuszny

Od jakiegoś czasu słyszymy w mediach o księżach, którzy zostali ukarani karą suspensy za swoje działanie niezgodne z nauczaniem Kościoła. Na szczęście Kościół to nie folwark poszczególnych osób, ale wspólnota, w której działa przede wszystkim Duch Święty. Niestety o tym ostatnim często zapominamy. Wielu ludzi sądzi, że Kościół to tylko Papież i Biskupi. Kościół, to wszyscy ludzie ochrzczeni. Bez względu na to kto, jaką ma pozycję.

Patrząc na Kościół hierarchiczny, ważnym jego elementem jest posłuszeństwo. Każdy kandydat do święceń, w trakcie ich przyjmowania przyrzeka swojemu biskupowi i jego następcom właśnie posłuszeństwo.

W zakonach sprawa ma się jeszcze inaczej, bowiem przy ślubach czasowych lub wieczystych zakonnik, czy siostra zakonna ślubują obok ślubu ubóstwa i czystości również posłuszeństwo.

Dlaczego jest ono ważne? Bo ma ono zadbać o jedność. Nie chodzi o jednakowość, ale o jedność. A w kontekście nauczania, również ma pomóc w zachowaniu jedności doktryny wiary.

Czytając o sytuacji związanej z księżmi, którzy w ostatnich czasach zostali najpierw upomniani przez swoich przełożonych a następnie ukarani karą suspensy, widzę w ich postawie działanie nakierowane właśnie na zerwanie jedności. Chociaż pewnie nie jest to ich intencją.

I może być tak, że ludzi ci działają w dobrej wierze, jednak sami przeciwstawiając się swoim przełożonym, tak naprawdę działają na szkodę jedności Kościoła.

W czasach św. Ignacego było bardzo wiele zawirowań dotyczących Kościoła. Wiemy dobrze, że był to czas rodzącej się Reformacji. Sami ludzie Kościoła nie byli przykładami dla innych, jeżeli chodzi o wiarę i ich życie osobiste. Najprościej można byłoby powiedzieć wtedy, że się nie zgadzam z biskupami, papieżem i przełożonymi i odchodzę, bo myślę inaczej niż oni. Czy tak teraz nie jest podobnie?

Bardzo łatwo jest charyzmatycznym księżom skupić wokół siebie wiernych. Wszystko jest O.K. gdy taka osoba ma poparcie wśród swoich przełożonych, jest otwarta na ich podpowiedzi i uwagi. Jednak, gdy pojawia się kwestia wątpliwości ze strony przełożonego, związanych ze sposobem prowadzenia wiernych, czy też z treścią głoszonych nauk, lub z jawnym głoszeniem tego, co jest sprzeczne z Nauką Kościoła, to jak widzimy, niejednokrotnie pojawia się myślenie, że mój przełożony się myli. I tutaj pojawia się problem. Problem nieprzyjęcia uwag, czy też kierowania się np. niepotwierdzonymi, niezbadanymi objawieniami, czy też trwania przy własnym egocentryzmie.

Św. Ignacy Loyola, w książeczce Ćwiczeń Duchowych podaje m.in. Reguły o Trzymaniu z Kościołem. Wśród nich jest kilka punktów, które dotyczą się posłuszeństwa:

[353] Reguła 1. Rezygnując z wszelkiego własnego sądu trzeba mieć umysł gotowy i skory do okazania posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, czyli naszej świętej Matce, Kościołowi hierarchicznemu.

[362] Reguła 10. Powinniśmy być gotowi do uznania i pochwalania zarówno dekretów i poleceń, jak i obyczajów naszych przełożonych. Chociaż bowiem czasami nie są one godne pochwały, to jednak występowanie przeciw nim czy to podczas publicznych przemówień, czy to w rozmowach z ludźmi prostymi zrodziłoby raczej szemranie i zgorszenie wśród ludzi – i to zarówno przeciw przełożonym świeckim jak duchownym. Toteż jak z jednej strony jest rzeczą szkodliwą mówić źle do ludzi pod nieobecność przełożonych, tak może być rzeczą pożyteczną, jeżeli się rozmawia o złych obyczajach z tymi, którzy mogą temu zaradzić.

[365] Reguła 13. By we wszystkim utrafiać w sedno, powinniśmy być zawsze gotowi wierzyć iż białe, które widzę, jest czarne, jeżeli się tak wypowie Kościół hierarchiczny, w przekonaniu, że między Chrystusem, naszym Panem i Oblubieńcem, a Kościołem, Jego Oblubienicą, działa ten sam Duch, który nami kieruje i rządzi ku zbawieniu innych dusz. Świętą Matką naszą, Kościołem, rządzi bowiem i kieruje ten sam Duch i Pan nasz, który nam dał dziesięć przykazań.

Według mnie najmocniejszą z zacytowanych reguł jest Reguła 13. Chociaż widzę sprawę tak a nie inaczej, powinienem być gotowy na to, że moi przełożeni podchodzą do tego w zupełnie inny sposób.

Posłuszeństwo jest chyba jednym z najtrudniejszych ślubów zakonnych, ale dla mnie okazuje się ślubem bardzo ważnym i niejednokrotnie uratowało moje powołanie. Przełożeni są różni, ale ufam bardzo mocno w to, że nie są naszymi wrogami. Przeciwnie, przyglądając się naszemu działaniu, mają prawo reagować, gdy widzą, że dzieje się coś złego w naszym posługiwaniu. Jeżeli jestem otwarty na ich uwagi, to moje posługiwanie może jeszcze bardziej się rozwinąć. Jeżeli natomiast będę twardo, bez przemyślenia obstawiał przy swoim i odrzucał uwagi przełożonych, to z tego rodzi się nieposłuszeństwo, a jego konsekwencją może być działanie przeciwko jedności.

Dlaczego podkreśliłem ostatnie zdanie Reguły 13? Zrobiłem to, bo głęboko wierzę w to, że Duch Święty i Chrystus kierują Kościołem. Przypomina mi się modlitwa Jezusa w Wieczerniku:

Nie proszę jedynie za nimi, ale także za tymi, którzy dzięki ich słowu uwierzą we Mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, żeby i oni byli w Nas, aby świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. (J 17,20-21)

Mam nadzieję, że z czasem dojdzie do powrotu księży, którzy poprzez nieposłuszeństwo oddalili się od jedności z Kościołem. Oby tak się stało.

One Reply to “Gdy ksiądz przestaje być posłuszny”

  1. Irena pisze:

    Także mam nadzieję,że dojdzie do powrotu księży, którzy poprzez nieposłuszeństwo oddalili się od jedności z Kościołem. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi