Bierzmowanie – pójście na całość

Niebawem w mojej parafii młodzi przyjmą sakrament Bierzmowania. Nie wiem, kto bardziej się przejmuje tym wydarzeniem – młodzi, czy my – katecheci.

Zawsze pozostaje niedosyt w przygotowaniu (nie tylko do Bierzmowania). Katecheza i spotkania w salkach parafialnych, cotygodniowa niedzielna Msza dla kandydatów do bierzmowania. A jednak w podświadomości pojawia się pytanie, czy nie dałoby się lepiej ich przygotować.

Przygotowanie młodych do Bierzmowania było dla mnie możliwością przyjrzenia się temu jak ja sam współpracuję z Duchem Świętym i Jego darami.

Po latach widzę, że podejście do Bierzmowania było dla mnie jedną z najważniejszych decyzji, wynikających z mojej ŚWIADOMEJ decyzji. Pamiętam, że bardzo tego sakramentu chciałem. Dopiero jednak potem zrozumiałem, jak ważne było to dla mnie wydarzenie. W sumie, to było początkiem wchodzenia w kolejne decyzje dotyczące mojego życia, które już nie podejmowałem sam.

Kiedy na początku roku szkolnego pytałem się moich uczniów, co oni rozumieją przez ten sakrament i w ogóle do czego jest im potrzebny, to pojawiała się często odpowiedź, że przyda się, bo bez niego nie można zawrzeć sakramentalnego małżeństwa. Ale przecież nie o to tu chodzi. Bierzmowanie to nie bilet w kierunku wystrojonego na ślub kościoła. Za tym kryje się coś więcej.

Kilka dni temu słyszałem o pewnej osobie, która przygotowując się do małżeństwa zapytała o bierzmowanie. Na pytanie na to, czy jest po kursie przygotowującym, odpowiedziała ta osoba: „a to on jest potrzebny?”. Niestety wielu ludzi tak podchodzi do tematu Bierzmowania. Bardzo płytko.

W liturgii Bierzmowania jest moment, w którym biskup zadaje bardzo konkretne pytanie młodym:

„Droga młodzieży, powiedzcie przed zgromadzonym tu Kościołem, jakich łask oczekujecie od Boga w tym sakramencie?”

Pada równie konkretna odpowiedź:

„Pragniemy, aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do mężnego wyznawania wiary i do postępowania według jej zasad.

Nie ma tutaj odpowiedzi typu: „bo mi się przyda przed małżeństwem”. Młodzi będą prosić o umocnienie wiary i mężne, odważne jej wyznawanie oraz takie życie, które jest zgodne z jej zasadami. Jednym z darów Ducha Świętego jest przecież odwaga i męstwo. Jeżeli ktoś podchodzi do tego sakramentu z myślą, że po nim nic się nie stanie,  że nie jest do niczego potrzebny, to lepiej aby do niego w ogóle nie podchodził. Ten sakrament ma umocnić wiarę i spowodować, abyśmy coraz śmielej o niej mówili innym. Osoba, która przystępuje do niego ma być potem kimś, kto w obliczu wyzwania, będzie Panu Bogu wierna. Bierzmowanie to też taki sakrament, który czyni z nas świadków Boga – ludzi, którzy będą innym o Nim mówić, i to nie tylko słowami, ale swoim życiem. Mają być świadectwem. Ktoś kiedyś powiedział (nie pamiętam kto), że obecny świat bardzo potrzebuje świadków Chrystusa. Świadek to, ktoś, kto zna Chrystusa, kto o Nim mów innym, kto w Niego wierzy całym sercem i daje świadectwo… czasami nawet jest pociągnięty do męczeństwa. Wielu chrześcijan dzisiaj w taki sposób świadczy o Bogu i swojej wierze.

Jeżeli nie chcesz zadbać o swoją wiarę, to nie idź do Bierzmowania, bo jeszcze się może zdarzyć niesamowity przewrót w Twoim życiu. Jeżeli chcesz, aby Twoja wiara się umocniła, i chcesz innym ludziom mówić o Bogu, o twoim spotkaniu z Nim,  to z radością zapraszam. Chcesz zaryzykować, i pozwolić Duchowi Świętemu działać, często w sposób niezależny od Ciebie, to przyjmij ten sakrament.

Nie traktuj go jednak jako  furtkę do małżeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *