Pierwszy dzień (nowej) szkoły

Po kilku miesiącach ponownie udało się przeprowadzić lekcje w budynku szkoły. Dla mnie to coś naprawdę ważnego, bo lubię spotykać się z moimi uczniami bezpośrednio. Tego nie zastąpi żaden program komputerowy.

Tak więc wyposażony w maseczki, przed południem udałem się do mojej dwójki. Trochę wyglądałem w tej maseczce, jak jakiś ninja.

W tym roku ponownie mam pierwsze klasy, czyli nowych uczniów. Każdy nowy uczeń, to osobna, nowa historia, którą będzie można poznać. To też nowa jakość w szkole. Lubię do moich uczniów podchodzić w sposób otwarty, dawać im możliwość wypowiedzenia się, pokazania swojego sposobu myślenia. Tego nie da się zrobić przez internet. Lubię też ich poznawać. Zawsze jestem zdania, że każdy młody człowiek ma coś sensownego do powiedzenia. Jest kimś bardzo wartościowym i dobrym. Takich do tej pory młodych ludzi spotykam, czy to w szkole (tutaj również ukłon do moich dawnych klas, które niesamowicie uwielbiam), czy w parafii, czy w duszpasterstwie akademickim (kłaniam się serdecznie).

Kolejna nowość w szkole, to dbanie o siebie – wiadomo z jakich względów. Te wszystkie obostrzenia, maseczki, dezynfekcje i wszystko to, co związane jest z przeciwdziałaniem w stosunku do tego całego koronawirusa (ja na to mówię, że to koronadziadostwo). Trochę jest to dla mnie dziwne, może nie do końca wygodne, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.

Kolejna, ostatnia już sprawa, to w końcu można było też w miarę normalnie spotkać się z innymi nauczycielami. Tego również niesamowicie mi brakowało.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *