Ekstraklasa, himalaizm a duszpasterstwo młodzieży

Zakończył się niedawno sezon 2019/2020 polskiej Ekstraklasy. Znamy Mistrza Polski, drużyny, które będą dalej reprezentować nasz kraj w europejskich pucharach, i niestety trzy ekipy, które po tym sezonie wypadły z elity.

Przyznam, że jestem fanem polskiej piłki nożnej. Od czasu do czasu, jeżeli obowiązki mi na to pozwalają, chodzę na mecze. Jak nie mogę, to oglądam je w domu. Moi współbracia wiedzą, że pod tym względem może być trudno mnie namówić na zmianę kanału, bo na innej stacji puszczają jakiś fajny film, czy coś podobnego. Bardzo lubię oglądać mecze. Mam to już we krwi. Z moim Tatą, często siedzimy na telefonie i w trakcie meczów komentujemy sytuacje bramkowe, grę naszej ulubionej drużyny, styl gry przeciwnika, wprowadzane zmiany itp. Taki żywot piłkarskiego kibica. Przeżywamy radośnie wygrane, a w zdenerwowaniu i niekiedy w smutku porażki.

Pomyślałem sobie, że jako duszpasterz dzieci i młodzieży mogę sporo nauczyć się od naszych ekstraklasowych trenerów. Czego? Przede wszystkim tego, że w różnych, niekiedy bardzo trudnych i wymagających sytuacjach potrafią zaufać młodym zawodnikom i wpuścić ich do gry. W obecny sezonie naszej Ekstraklasy był obecny wymóg, aby w ekipie meczowej znalazło się miejsce dla młodzieżowców. Przy składach na mecz, obok ich nazwiska pojawiała się litera M. Co to daje takiemu młodemu? Okiem laika mogę sobie powiedzieć, że pewnie chodzi o ogranie w drużynie seniorskiej, nabranie doświadczenia czy tez pokazanie swojego talentu. Sądzę też, że uczy to większej odpowiedzialności. I chyba o to tu chodzi. Młodzi, którzy wchodzili na mecz, czy to w pierwszym składzie, czy w trakcie z ławki, zawsze starali się jeszcze bardziej rozbudzić grę, ryzykowali. Mogli przy tym robić błędy, ale kto ich nie robi.

Teraz trochę inny przykład.

Obecnie kończę czytać książkę Dariusza Korotko i Marcina Pietraszewskiego pt.” Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało”. Jest to bardzo dobra biografia jednego z najlepszych himalaistów na świecie. Pozwolę sobie przytoczyć ciekawy fragment dotyczący młodych. Krzysztof Wielicki w 2000 r. był kierownikiem polskiej wyprawy na Makalu. której to góry nasza ekipa nie była w stanie zdobyć.

Porażka na Makalu gryzie Wielickiego. Po powrocie do kraju rozmyśla o kondycji polskiego himalaizmu. dochodzi do wniosku, że jego generacja nie podoła nowym wyzwaniom. trzeba wychować młodych, którzy będą kontynuowali tradycję lodowych wojowników. Zmiana pokoleniowa jest konieczna. (…) Latem 2001 publikuje w Taterniku manifest. (…) Dobrze zapisaliśmy się w zimowej eksploracji gór wysokich. W końcu z czternastu szczytów ośmiotysięcznych połowę zdobyli Polacy, i to zaledwie w ciągu ośmiu lat (1980-1988). Druga połowa czeka na nas, są dziewicze, a chętnych nie widać. Niech przydomek <Ice Warriors> nadany nam przez Anglików na trwale zapisze się w historii himalaizmu.

Młodym wspinaczom rzuca wyzwanie: teraz kolej na nich, daje im osiem lat na przygotowanie się do zdobywania najwyższych szczytów. Deklaruje, ze on i jego koledzy służą pomocą podczas wypraw. Wybór należy do Was! Bo jeśli nie, to… my zmuszeni będziemy wziąć to na swoje barki, już stare i niegwarantujące, że cel osiągniemy. *

Bardzo podoba mi się ten fragment. Pokazuje mi on, że młodym trzeba pozwolić działać i towarzyszyć im tym działaniu. Dobry trener widzi postępy w młodym zawodniku i niekiedy ryzykuje, wystawiajac go w pierwszym składzie, zamiast doświadczonego zawodnika.

Sądzę, że w duszpasterstwie młodzieży też trzeba w taki sposób pracować z młodymi. Być przy nich i pozwolić, aby coś z siebie dali. Niekiedy wystawić ich na sam przód. Może być to w ramach animowania spotkać i modlitw, w ramach przygotowania jakiegoś wydarzenia. Trzeba im zaufać. I przyznam, że mam nadzieję, że ten tekst czytają również moim młodzi. Niech mi oni od czasu do czasu przypomną gdy będę zapędzał się z forsowaniem mojej taktyki na duszpasterstwo. I nich mi powiedzą, księdzu – zaufaj! Daj nam szansę!

 

* Cytat pochodzi z: Dariusz Korotko, Marcin Petraszewski: „Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2019, ss: 372-373.

1 Comment

  1. Konrad Schneider

    Fajnie to Ksiadz ujal. Ja pracuje od lat w szkole jako opiekun samorzadu uczniowskiego. Najlepiej na tym wychodze, gdy daje mlodym wolne pole do popisu. Ja mam ich ubezpieczac i czuwac na zapleczu, zeby sie im nic nie stalo. Reszte zrobia mlode lby.

Dodaj komentarz