Młodzi są… wymagający

Ostatnio nie mam za bardzo czasu na czytanie tekstów papieskich dotyczących młodych. Taki był pierwotny pomysł na tego bloga. Mam nadzieję, że kiedyś może uda mi się do tego wrócić.

Dzisiaj trochę o wymaganiach. Ale nie o tych, które dorośli stawiają młodym, lecz o tych, które są stawiane przez młodych nam – dorosłym. Tak, jak ja je widzę.

Kiedy tak sobie o tym myślę, to pierwszym wymaganiem, które nie wprost, pojawia się od moich młodych względem mnie, to autentyczność. To jest potrzebne od samego początku współpracy. Mam być wśród nich sobą, księdzem, a nie kimś nieprawdziwym, kim może chciałbym być. Dlaczego? Bo oni są bardzo mocno autentyczni. Widzę to przez ich trudne niekiedy pytania, inne patrzenie na świat, niezgodę na pewne sytuacje. Mówią o tym i przez to też mówią o sobie. Kiedy pytają o coś trudnego, co dla nich jest ważne, to ja, jako katecheta, czy opiekun grupy, nie mogę ich spławić jakąś wymijającą odpowiedzią, tylko mam ich wysłuchać i powiedzieć to, co na dany temat mówi Kościół i to, jak ja daną sprawę, czy sytuację rozumiem.

Kolejna rzecz, niesamowicie wymagająca, to dobre przygotowanie. Kiedy idę na spotkanie, czy też do szkoły na katechezę, to nie mogę pójść nieprzygotowanym. nie mogę sobie powiedzieć, że jakoś to będzie, że dany temat sobie przegadamy, a może puszczę im jakiś fajny film. Filmów to oni się naoglądają sporo. Czasami, gdy czytam fora dla katechetów, pojawiają się pytania typu: „mam dwie godziny zastępstwa w klasie XY. Nie wiem, co z nimi zrobić, chcę pokazać film. Jaki proponujecie?”. Film nie ma być głównym narzędziem katechezy, lecz, jak już, to pomocą. Wiem, że żeby dobrze przygotować się na spotkanie, muszę swoje wysiedzieć przed biurkiem w domu. Wiem, że niekiedy na to nie mam czasu. Ale nie da się działać bez przygotowania.

Dobre przygotowanie to nie tylko materiały. Przede wszystkim to osobista modlitwa. Bez niej nie ma co startować. Mówić o modlitwie i samemu się nie modlić, lub mało się modlić? Tak się nie da.

Kolejne wymaganie (ostatnie na dzisiaj, ale z pewnością nie ostatnie w ogóle), to czas na słuchanie i rozmowę. Katecheta, duszpasterz, opiekun, czy w ogóle ten, który pracuje z młodymi, to powinien być człowiek, który szuka dla nich czasu, aby widzieli, ze zawsze mogą na Ciebie liczyć, zadzwonić, przyjść i pogadać. Daj swój czas młodym, a oni na pewno z tego sporo skorzystają. I jak jest okazja, aby za nich i z nimi pomodlić się, to nie odkładaj tego na potem.

Dodaj komentarz