Młodzież i Adoracja… czy to się może udać?

Ostatnie tygodnie to dla mnie był czas związany z dwoma wyjazdami z młodzieżą z mojej nowej parafii.

Pierwszy z nich, to był wcześniej wspomniany wyjazd na pielgrzymkę do Rostkowa na Mazowsze. Była to sobota, przed wspomnieniem św. Stanisława Kostki. Dojechaliśmy z Gdyni na popołudnie, po przejechaniu prawie 300 km. Program był bardzo bogaty, począwszy od wspólnego śpiewu, przez konferencję Daniela Wojdy SJ, poprzez Adorację Najświętszego Sakramentu, Mszę Świętą i koncert „Siewców Lednicy”. Do Gdyni wróciliśmy bardzo późno, ale mam wrażenie, że zmęczenie, które nam towarzyszyło było czymś dobrym, bo dobrze ten dzień spędziliśmy, będąc razem i wspólnie się modląc.

Kolejne dobre wydarzenie, które miało tym razem miejsce nie tak daleko, bo w Gdańsku, to był Wieczór Modlitwy Młodych w miniony piątek (20 września). Wybraliśmy się już z trochę większą ekipą (do pierwotnej doszli kandydaci do bierzmowania). Spotkanie miało miejsce w parafii św. o. Pio i jemu było poświęcone. Najważniejszym punktem całego wydarzenia była Adoracja Najświętszego Sakramentu. Dla mnie osobiście, był to bardzo ważny moment.

W ogóle Adoracja podczas tych dwóch wyjazdów pokazała mi trochę kwestii dotyczących młodych i mnie samego przy nich.

W kilku punktach postaram się wyjaśnić o co mi chodzi.

  1. Nie zawsze jest tak, że młodzi nie wytrzymują na Adoracji.
    W czasie modlitwy co jakiś czas zerkałem na młodzież, z którą przyjechałem. Każdy z innym wyrazem twarzy… jednak było w nich widać skupienie. Oczywiście w sporej grupie (na obu wyjazdach młodych było mnóstwo) nie każdy jest w stanie skupić się do końca, ale ci, którzy wyrwali z pewnością wiele z tego spotkania z Jezusem wynieśli.
  2. Młodzi chcą się modlić.
    Tylko ta modlitwa nie musi wyglądać jak modlitwa starszych. Jest w nich coś takiego spontanicznego. Nie wiem, jak to opisać, ale mam wrażenie, że towarzysząca modlitwie i Adoracji muzyka, śpiew, czy taniec (na Back Home Warsaw w Warszawie młodzi tańczą) jest dla niech bardzo ważną pomocą w tym konkretnym momencie. I to również pokazało mi moją drogę. Bo przecież tak, jak oni, kiedyś ja również lubiłem chodzić na takie spotkanie, na oazie modliło mi się najlepiej.
    W sumie nadal tak jest, chociaż bardzo lubię te momenty cichej Adoracji w mojej wspólnocie zakonnej.

Po obu wyjazdach z młodymi mam kilka pomysłów, które chciałbym im zaproponować w mojej parafii. Napewno jednym z nich będzie regularna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem, prowadzona przez nich i dla nich.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *